3 października 2013

Zapytała: "Gdzie jesteś?"...

Gdzie jesteś,kiedy tu Cię nie ma?
Nie mogę powiedzieć,że to moja wina,bo starałam się jak mogłam,nie wiem dlaczego to się stało...
Jechałam do niego na drugi koniec świata, szukałam jak opętana, wymieniałam, załatwiałam, sprzątałam, karmiłam, zabawiałam, słuchałam, podziwiałam, dbałam, pokochałam... A Zenuś bez powodu umarł i to pod moją nieobecność. Z opowiadań mamy brat zauważył kiedy papużki były cicho, że samczyk siedzi i kiwa się w jedną i w druga stronę. Mama wyjęła go z klatki i idąc do taty masowała mu serce. Ledwo dotarła Zenuś zamknął oczka i umarł. Nie wiem dlaczego umarł, bo na pewno nie był chory. Nie zatruł się jedzeniem, bo Odi je więcej, a żyje. Kiedy przyszłam zastałam go martwego obok klatki,to było kilka minut twardzielstwa,w pewnej chwili nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem jak dziecko. Nie wiem dlaczego... nie wiem naprawdę kiedy sprawię sobie zwierzątko mimo mojego wkładu pracy, opieki te zwierzątka albo się gubią albo umierają. Nie znam przyczyny,ale śmierć niebieskiej papużki nie jest wynikiem mojego błędu, bo wiem jak się mam nimi zajmować.

A wystraszona Odi ćwierkała do niego, bała się, nie wiedziała czemu jej nie odpowiada.
Po raz pierwszy widziałam w niej w stosunku do niego jakby przejaw ptasiej miłości,
TROSKI... -->


-->


-->



-->


-->


Teraz jest sama i ciągle go nawołuje. Jak ją dziś na chwilke puściłam to nie uciekała,tylko wskakiwała na moje ramię i wtulała w nie głowę,albo skakała po biurku i laptopie. Niegrzeczna, ale kochana. Teraz poświęcę jej tyle czasu ile będę w stanie.
Powiedzą: dziecinne... ? Ale dla mnie to nie była zwykła papuga. ;/
A tu moja Odi przy mnie:


:*

3 komentarze: